N, Cze 23, 2024

CZERKASZYN: ROZWIJAM SIĘ I IDĘ DO CELU

CZERKASZYN: ROZWIJAM SIĘ I IDĘ DO CELU

 Fiodor Czerkaszyn (23-1, 14 KO) kończy przygotowania przed drugim tegorocznym występem. Po wygranej w lutym w Białymstoku czeka go pojedynek 24 maja na gali KnockOut Boxing Night 35 w Rzeszowie, gdzie w walce wieczoru Łukasz Różański będzie bronił tytułu mistrza świata WBC wagi bridger.

– Wyciągnąłem wnioski z popełnionego błędu i jestem przekonany, że moja kariera zmierza we właściwą stronę – mówi Czerkaszyn, który w stolicy Podkarpacia zmierzy się z doświadczonym Meksykaninem Jorge Cotą (31-6, 28 KO). Cota przez blisko dekadę współpracował z Alem Haymonem i regularnie występował w tym czasie na galach Premier Boxing Champions. Dysponujący nokautującym uderzeniem Meksykanin w swojej karierze boksował m.in. z byłymi mistrzami świata Jermellem Charlo i Sebastianem Fundorą.

W lutym Czerkaszyn w pewnym stylu pokonał Kolumbijczyka Jairo Delgado. Po ośmiu rundach sędziowie nie mieli wątpliwości i wypunktowali jednogłośnie wysokie zwycięstwo pięściarza grupy KnockOut Promotions. Dla pochodzącego z Ukrainy, a posiadającego od 2020 roku polskie obywatelstwo zawodnika, był to powrót na zwycięską ścieżkę po pierwszej i jedynej porażce w karierze.

– Ta walka była dla mnie sprawdzianem po sierpniowej porażce. Pojawiały się pytania: jak będę czuł się w ringu? Jak będę znosił te emocje? Wszyscy do tej pory mówili mi, że po porażce zawsze wraca się inaczej. Dlatego podchodziłem do tej walki ostrożnie, nie chciałem przyjąć jakiegoś niepotrzebnego ciosu. W trakcie walki czułem się pewnie, choć przeciwnik był naprawdę twardy i przyjechał, żeby wygrać. Z trenerem zakładaliśmy, że mam go kontrolować, wyeliminować jego mocne strony, a przy okazji popracować nad swoją techniką i poczuć tę pewność. Myślę, że to się udało - mówi pięściarz grupy KnockOut Promotions.

Po dłuższym pobycie w USA oraz treningach z obozem Oleksandra Usyka, Czerkaszyn wrócił do treningów z głównym szkoleniowcem grupy KnockOut Promotions Andrzejem Liczikiem.

– My jako zawodnicy często zapominamy o tym, jak mamy tutaj dobrze. W USA żeby trener był zaangażowany w twój rozwój, albo w ogóle żeby zwrócił na ciebie uwagę, to musisz być dwukrotnym mistrzem świata albo medalistą olimpijskim. Panuje tam raczej luźne podejście. Wróciłem do współpracy z Andrzejem Liczikiem i uważam, że układa się ona bardzo dobrze. Oczywiście, nie zamykam się zupełnie na USA, bo zdaję sobie sprawę, że wielki boks jest za oceanem. Fajnie, gdyby udało się na przykład połączyć treningi w Polsce z walkami w Stanach Zjednoczonych, ale to temat na przyszłość. Niemniej, uważam, że pod skrzydłami trenera Liczika cały czas się rozwijam i mam nadzieję, że dojdziemy do upragnionego celu. Tym celem jest walka o zawodowe mistrzostwo świata - deklaruje pięściarz.

W rankingach wagi średniej najbardziej prestiżowych organizacji świata Czerkaszyn zajmuje wysokie miejsca: WBO – 9., IBF – 12. i WBC – 25.

Pełna treść artykułu w Dzienniklodzki.pl >>

 

Powiązane artykuły